niedziela, 30 listopada 2014

5. Potrafię być romantyczny

Wzięłam głęboki oddech i próbowałam się skupić, co nie było łatwym zadaniem z mętlikiem panującym w mojej głowie. Walka już się zaczęła, a Zayn zadawał pierwsze ciosy. Po chwili poczułam mocne ukłucie w klatce piersiowej. Przymknęłam oczy i opuszkami palców kreśliłam różne znaki po metalowej powierzchni dachu. Najpierw niezbyt skomplikowane, ale, z czasem, gdy walka zrobiła się bardziej agresywna stały się bardziej pogmatwane. Zadziwiło mnie to, iż je pamiętałam. Kiedy Zayn ostatnio się bił? Zresztą, byłam tak pochłonięta zejściem na ziemię i spotkaniem go, że mogłam wiele rzeczy zapomnieć pomimo tego, że mulat wygrywał czułam złą energię. Niepokoiło mnie to do tego stopnia, że zdecydowałam się podejść jeszcze bliżej. W walce aniołów liczy się siła umysłu i kilka sztuczek, które nauczył mnie nauczyciel boksu. Rozejrzałam się dookoła i w najbardziej odpowiednim momencie zleciałam na dół. Schowałam skrzydła i ile sił w nogach wbiegłam do środka budynku. Kierowałam się instynktem i szybko odnalazłam przeznaczoną do walki hale. Niestety przy moim wzroście i tylu ludziach nie byłam w stanie nic zobaczyć. Miałam ochotę krzyknąć jaka głupia jestem, ale nim zdążyłam cokolwiek zrobić, zwinęłam się w pół z bólu. Nieliczne grono osób zainteresowało się tym czy nic mi nie jest, ale mój problem polegał na tym, że nie mogłam nic powiedzieć. Nie chodziło tu o ból, ale o siłę, a mówiąc - tracę ją. Nagle po pomieszczeniu rozległy się krzyki zdziwienia, zaskoczenia. Nie musiałam nawet widzieć, by wiedzieć do kogo były one skierowane. Zayn. Zayn leżał, przegrywa.
Nadszedł ostateczny moment, a w mojej głowie pojawił się pomysł. Podniosłam się na ostatnich siłach i wyszłam. Moim celem było znalezienie ostrego narzędzia. Miałam mało czasu, dlatego kuśtykając, podbiegłam do rozbitego okna. Wzięłam kawałek szkła i przyłożyłam go do ręki. Czytałam kiedyś o tym, że wyryty znak daje podwójną siłę. Dużo nauczycieli oraz specjalistów w niebie miało blizny na rękach. Jest on tylko dla zawodowców i złe użycie go prowadzi do mojej śmierci, czyli co za tym idzie oddanie Zayna Wardom. Moje ręce pociły się z nerwów. Nie mam innego wyjścia. Przyłożyłam zimne szkoło do skóry i nacięłam ją. Wygrawerowałam odwrócony znak krzyża i czekałam. Z każdą sekundą albo mulat wygrywał, albo ja byłam bliżej grobu. Rozcięte miejsce zaświeciło się, a ja dziękowałam Bogu, że nikogo nie było. Po chwili nastała cisza. Gdy już w mojej głowie pojawiły się myśli o tym, iż umieram, z głównej hali rozległ się wielki wiwat, a w nim krzyki do Zayna o wygranej walce. Odetchnęłam z ulgą i opadłam z sił na ziemię. Wygrał, ja wygrałam. Zrobiłam zakazany znak i udało się, żyję.
Szłam do domu pani Rossaline wolnym krokiem. Byłam wykończona, nie miałam na nic siły. Blizna, którą zrobiłam, strasznie mnie bolała, nie mogłam zgiąć dłoni w piąstkę. Niebo zaczęło przybierać granatowy kolor, dlatego przyśpieszyłam kroku. Na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka, gdy wiatr mocniej zawiał. Przetarłam odkryte ramiona i skrzyżowałam ręce na piersi.
Gdy byłam już coraz bliżej domu staruszki usłyszałam jakąś kłótnię. Zayn! Jego głos rozpoznam wszędzie. Jest niski. Drugi należał do kobiety, jak mogłam się domyślić, jego dziewczyny.
Przyśpieszyłam kroku, by szybko wejść na posiadłość, w której tymczasowo mieszkam, ale niestety szanowny pan Malik musiał mnie zatrzymać.
- Mary, zaczekaj! – krzyknął, a ja przełknęłam ślinę. Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam jak dziewczyna o kruczych włosach odpycha go i policzkuje, po czym wściekła odbiegła. Było mi jej żal.
Chciałabym jej jakoś pomóc lub pocieszyć.
Zagryzłam wewnętrzną stronę policzka i czekałam aż brunet do mnie podejdzie. On szarmanckim krokiem z dłońmi umieszczonymi w przednich kieszeniach pewnie przemierzył dystans dzielący nas.
- Przebierz się w coś ładnego, zabieram cię do klubu – i wszystko jasne, dlaczego Shay się tak wściekła. Zaraz, zaraz. Ona ma tak na imię? Coś obiło mi się o uszy. Nie ważne.
Zagryzłam wargę, nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam przerażona. Jego aura była taka mroczna i przerażająca. Musiałam się zgodzić pomimo tego, jak bardzo tego nie chciałam.
- Okay – wymamrotałam. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
- Wpadnę po ciebie o 20 - puścił do mnie oczko i rozdzieliliśmy  się. Ja poszłam do swojego domu, a on naprzeciwko. Nadal jakoś nie pasowało mi to, że on mnie zaprasza. Ma dziewczynę, którą zdradza, a ja mam być kolejna? Nie jestem nawet seksowna. Różnię się od wszystkich jego kochanek. Mój biust i tyłek nie należą do moich atutów i nie mam zbyt wiele do pokazania. Jestem zwykłą dziewczyną o budowie chłopięcej, czyli bez bioder. Mulat jest muzułmanem i wiem, że jego religia pozwala na wiele kobiet, ale ja osobiście chciałabym mieć chłopaka tylko dla siebie, więc po części rozumiem ból Shay. Mógłby się chociaż postarać dla niej, a nie wykorzystywać to do zdobywania kobiet. Większość Brytyjczyków jest katolikami i nie akceptuje poligamii.
Przywitałam się z panią Ross i zapytałam ją czy mogę coś dla niej zrobić. Czułam się troszkę jak jej wnuczka, która musi tłumaczyć się z każdej zrobionej rzeczy, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie. Nigdy nie miałam babci, więc fajnie było poczuć się czyjąś wnuczką.
Tym bardziej, iż trafiłam na tak wspaniałą kobietę.
Spojrzałam na zegarek, który postawiony był na telewizorze - 18:47, ze spokojem udałam się do kuchni i zrobiłam kolację dla staruszki. Przygotowałam kilka kanapek i herbatę ziołową. Zaniosłam ją do salonu, gdyż kobieta czuła się niezbyt dobrze. Uśmiechnęłam się miło i zamieniłam z nią parę słów.
- Zayn cię zaprosił? – o mały włos nie zakrztusiła się chlebem.
- Czy coś w tym dziwnego? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Kobieta odłożyła na stół podaną przeze mnie tacę i poklepała miejsce obok siebie. Usiadłam naprzeciwko niej i czekałam aż coś powie.
- Pewnie, jak wiesz, Zayn ma dziewczynę. Już jakiś czas są parą, ale on nigdy jej nie zaprosił. Zawsze to ona wyskakiwała z pomysłami typu klub czy coś. Nie zawal tego, naprawdę mu się podobasz.
Tak, zwłaszcza wtedy, gdy się na mnie wyżywa – pomyślałam. W mojej głowie pojawiło się pytanie: skąd blondynka  wie takie rzeczy? Nic już nie powiedziałam, wzięłam jej słowa na serio. Tylko czy anioł może kochać? Czy może zakochać się w człowieku? Miałam mętlik w głowie.
Weszłam na górę i otworzyłam szafę. Zawsze ten sam problem. Nie chciałam tym razem prosić pani Ros, by mi pomogła, gdyż wiedziałam jak źle się czuję.
W moje oczy rzuciła się granatowa zwiewna sukienka. Miała wokół tali biały pasek z wielką kokardą.
(…)
Gotowa spojrzałam ostatni raz w lustro i zeszłam na dół. Na tapczanie leżała kobieta, zasnęła. Podeszłam do niej bliżej i nakryłam ją bardziej kocem. Popatrzałam na jej ciało przez moment i wyszłam na dwór, gdyż Zayn, który miał  zjawić się za chwilę mógłby dzwonkiem obudzić panią Ros.
Na dworze było ciemno i zimno, cóż się dziwić jak nadchodziła brytyjska jesień.
Usiadłam na bujany fotel, który postawiony był na patio i nakryłam się lekko kocem. Do mojego nozdrza doszedł zapach perfum starszej kobiety, który był bardzo przyjemny.
Panie w podeszłym wieku używają ciężkich, wręcz duszących zapachów, nigdy nie rozumiałam, dlaczego to robią.
Zayna wciąż nie było, a ja robiłam się coraz bardziej senna. Nie miałam nawet siły myśleć o tym, iż mnie wystawił.  Oczy same mi się zamykały, aż w pewnym momencie poddałam się i zasnęłam. Moje serce podskoczyło do gardła, gdy poczułam jak ktoś mnie dotyka. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Malika. Odetchnęłam z ulgą i rozluźniłam swoje ciało. Przetarłam ręką oczy, gdyż zamazał mi się obraz.
- Śpij dalej – szepnął do mojego ucha. Nie ma mowy, nie zasnęłabym nawet, gdyby mi za to zapłacił. Byłam zbyt poddenerwowana tym gdzie idziemy, a może też faktem, że jego ręka dotyka mojego pośladka.
- Zayn puść mnie – zaczęłam wymachiwać nogami jak wariatka. Jego uścisk zacieśnił się, odpuściłam. Było ciemno i pojawił się u mnie problem z rozpoznaniem drogi. Uliczna lampa nie działała, ale jak mogłam się domyśleć niósł mnie do siebie.
Moje źrenice powiększyły się pod wpływem światła, które brunet zapalił na swoim tarasie. Wyjął klucze z tylnej kieszeni i otworzył główne drzwi. Przeniósł mnie przez futrynę jak pan młody swoją nowo poślubioną żonę.
- Zayn, ja mogłam iść do si… - zaczęłam, ale mi przerwał przykładając swój wskazujący palec do moich warg. Postanowiłam się już nie odzywać i zniecierpliwiona czekałam, aż moje stopy dotkną podłogi. Niestety to się nie stało, bo zostałam delikatnie odłożona na miękką kanapę.
Bardzo irytowała mnie ta cisza między nami, nie wiedziałam, co zamierza, byłam skrępowana. Mieliśmy iść na imprezę przecież. Nie mam bladego pojęcia, czego się bałam, ale w mojej głowie pojawiła się myśl o gwałcie. Gdy mulat odszedł tylko na kilka kroków, ja szybko zmieniłam pozycje z leżącej na siedzącą i skrzyżowałam nogi. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i moją uwagę przykuł elektryczny kominek. Świetnie dopełniał całe pomieszczenie i nadawał takiego rodzinnego ciepła, które niezbyt pasowało do Zayna, ale oceniam tutaj pokój, a nie jego osobowość.
Gdy kolejne minuty mijały, zaczęłam się zastanawiać, gdzie poszedł brunet. Jestem z reguły bardzo niecierpliwa, więc podniosłam się z tapczanu ryzykując wszystko.
Weszłam na górę po schodach, ale zatrzymałam się w połowie, gdy usłyszałam lejącą się wodę. Zmieszana odwróciłam się na pięcie i szybko zbiegłam na dół na to samo miejsce, gdzie byłam wcześniej zanim brunet wyszedł. Moje ciało przeszły ciarki, gdy usłyszałam, jak schodzi po schodach.
- Chodź ze mną – przyłożył swoje usta to mojego ucha, na co drgnęłam. Lekko podniosłam się, ale on owinął swoje ręce wokół mojej tali i uniósł mnie. Zaczęłam protestować, gdy wnosił mnie na górę, bałam się, że wrzuci mnie do tej wody albo postawi przed lustrem. W łazience zawsze są lustra. Moje skrzydła... Rany.
- Nie przyszedłem po ciebie, a ty nawet nie zapytasz gdzie byłem. Podoba mi się to Mary – powiedział znienacka. Nie wiedziałam co powiedzieć, chyba najlepszym wyjściem była cisza.
- Zapytasz mnie w końcu? – naciskał, rozbawiło mnie to, ale postanawiałam się zbyt nie narażać, gdyż przechodziliśmy obok łazienki.
- Gdzie byłeś? – spytałam, nie odpowiedział. Olał mnie. Po co kazał mi zadać to pytanie? Chyba nigdy nie ogarnę facetów. Ku mojemu zdziwieniu nie poszliśmy do łazienki, ale do jego sypialni.
Odstawił mnie na łóżko i podszedł do szafy. Ja uważnie śledziłam każdy jego ruch. Nie wiedziałam co zamierza.
- Chciałem cię z początku wystawić, ale byłaś taka bezbronna na tym fotelu – powiedział, a miedzy nami zapanowała cisza. Miałam tysiąc różnych myśli na sekundę i nie mogłam ułożyć zwykłego sensownego zdania, dlatego milczałam. Zrobiło mi się przykro. Chciałam stamtąd uciec. Nie powiem, ale nie okazałam zbyt tego! - Jesteś zbyt niewinna, ktoś mógłby ci zrobić krzywdę – dopowiedział.
Dlaczego jego słowa są dla mnie z podtekstem gwałtu? 
- Dlaczego tu jestem? – wybełkotałam. On odwrócił się do mnie przodem, w ręce trzymał jakąś koszulkę z logo markowej firmy, rzucił ją we mnie i uśmiechnął się wesoło.
- Bo jestem twoim księciem z bajki i cię uratowałem – jego głos odbił się po całym pomieszczeniu.
Zmarszczyłam czoło i niepewnie dotknęłam miękkiego materiału koszulki.
- Idź do łazienki – powiedział. Podniosłam się z jego łóżka i ruszyłam ku wyjściu, nadal trzymając w ręce bluzkę. Przeszłam krótki korytarz i gdy przekroczyłam futrynę drzwi zaniemówiłam.
Wanna napełniona do pełna, bąbelki, pływające na wodzie płatki róż. Moje szczęka z wrażenia otworzyła się. To nie może być prawda.

- Też potrafię być romantyczny – usłyszałam za sobą niski głos Zayna.




Autorka : Wracam do was aniołki , przepraszam za tak długa przerwę, ale poprawie się.
Zostawcie po sobie komentarz misie  chce zobaczyć ile was jeszcze zostało x


25 komentarzy:

  1. Fajny rozdział ♥ czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekałam i się doczekałam. Codzienne wchodziłam, z nadzieją i JEST <3 Tak jak rozdział, ja też tu jestem i nigdzie się nie ruszam. Pisz. Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się szybko. Weny, i pokładów wolnego czasu, życzy
    ~Artalife <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Już myślałam że nas oposcilas. Rozdział super ;* czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oo, a już myślałam, że porzuciłaś bloga, aż tu nagle mi się pokazuje, że pojawił się nowy rozdział. Trochę zwlekałam z przeczytaniem, ale... jest.. niesamowity. Taki słoodki *.*
    Świetnie piszesz.Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie Boskie i jeszcze raz Boskie .Awwww Zayn jest dupkiem że chciał ją wystawić ale ta kąpiel i "Ja też pootrafię być romantyczny" było takie słodkie Awwww .Cieszę się że wrucilaś i że dodalaś rozdział./Anonimka

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział *** :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super ;) tęskniłam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Już myślałam, że się nie doczekam nowego a tu tak nagle BUM! i jest. I jak zawsze cudowny. I Zayn taki uroczy, po prostu awww! Przez to nie mogę doczekać się następnego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział *** :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Misie.Super rozdział ;*/Anonimka

    OdpowiedzUsuń
  11. awww cudowny rozdział ... jejkuuu już myślałam że nigdy do nas nie wrócisz:( @MochOsw

    OdpowiedzUsuń
  12. No w końcu !
    Rozdział świetny jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  13. super :* tęskno mi było do tego opowiadania :)
    CRAZY MUFFIN

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny *-* tylko tyle jestem w stanie napisać ;*** po prostu się zakochałam <333

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny! Piszesz genialnie, zakochałam się już w dwóch Twoich blogach czekam na nn!;*

    ~Ulotna.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zayn! Czemu chciałeś ją wystawić!? Jestem na cb wściekła, ale za tą kąpiel masz u mnie dużego plusa..Masz się postarać, aby ten wieczór był dla Mary wyjątkowy rozumiesz?
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy następny rozdział??? Czekam z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  18. najlepze opowiadanie na świecie jejuu <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham ten blog <3 czekam na następny i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaskakujesz, właściwie ciągle w tym rozdziale wszystko było inaczej niż myślałam, że będzie ;) tylko jedna rzecz mi się nie podobała... z tym odwróconym krzyżem... ogólnie to wycinanie znaków przerażające... jak już to mogłaś wymyślić jakiś inny symbol, bo jednak do krzyża powinniśmy mieć wielki szacunek...
    Ale poza tym to bardzo mi się podobało, twój styl pisania jest bardzo przyjemny a równocześnie trzyma w niepewności

    OdpowiedzUsuń

SZABLON AUTORSTWA JANE