piątek, 30 stycznia 2015

6. Pod jednym warunkiem albo dwoma

Moje bose stopy delikatnie dotykały drewnianych paneli, a mięśnie z każdym krokiem, do  pokoju mulata, napinały się. Cały czas naciągałam kurczowo skrawek koszulki, który zdecydowanie za dużo odsłaniał. Czułam się niekomfortowo, gdyż przez całe dotychczasowe życie nosiłam długie białe suknie do kolan, a ta ledwo zasłaniała mój pośladek. Nie chciałam nawet wtrącać myśli o chłopakach, bo raczej ich nie było, no oprócz Theo, który bardzo mi się podobał.
Zamrugałam kilka razy, gdy zobaczyłam Zayna bez koszulki. Jego spodnie też nie były zbyt wysoko podciągnięte, ponieważ widziałam jego bokserki. Zareagowałam  na ta sytuację trochę dziecinnie, bo odwróciłam wzrok.
Moje serce omal nie wyleciało z klatki piersiowej, gdy poczułam jak mulat mnie dotyka.
Delikatnie opuszkami palców gładził skórę na ramieniu, wędrując w górę w stronę szyi. Zagryzłam wargę. To było miłe, bardzo, aż za miłe jak na anioła i podopiecznego. Dlaczego ja zawsze tak panikuje? Przecież to, że mnie podrywa powinnam odebrać jako komplement.
- Mogłeś mnie zostawić na tym fotelu – powiedziałam, a mój głos w pewnym momencie podłamał się.
Jego oczy przeszywały moje ciało na wylot, badały moją twarz, rysy. A ja? Stałam tam jak sierota i unikałam jego tęczówek. Panowała między nami cisza. Słyszałam jego oddech i moje przyśpieszone bicie serca. Z nerwów skrzyżowałam nogi.
- Chciałem, ale kurewsko mi się podobasz – szepnął, przykładając rękę do mojego policzka i zaczął go delikatnie pocierać. Wskazującym palcem przejechał po moich wargach, wyjmując je przy tym zza zębów. Mój oddech za sprawą adrenaliny  jeszcze bardziej  przyśpieszył i odniosłam wrażenie, że w całym pokoju tylko mnie słychać. Co on chciał? Chyba tracę pamięć z tych nerwów.
Gdy w końcu dotarło do mnie to, co on powiedział, gwałtownie się odsunęłam i zrobiłam kilka kroków w tył.
- Zayn, masz dziewczynę... Nie powinieneś – byłam przerażona tym jako jego opiekun. Shay naprawdę go kochała, a ja nie chciałam być powodem ich rozstania. Znając życie, Zayn po tym rozstaniu nie znalazłby tak szybko dziewczyny, znaczy stałej sympatii. Nie wątpię w to, że nie miałby jakiś przelotnych romansów z jego zamiłowaniem do kobiet. Nie jedna chciałaby chodź poczuć jego dotyk, a co dopiero z nim być. Brunet wiedział jak działa na dziewczyny i umiał to wykorzystać. Mógłby pstryknąć palcem i znalazłyby się od razu chętne. Co prawda  mi też bardzo się podobał, ale jestem aniołem, jego aniołem... Nie powinnam w ogóle pomyśleć o nim w ten sposób.
- Czyli lecisz na mnie? – parsknął śmiechem. Spojrzałam w górę, w jego oczy, z racji tego, że byłam od niego niższa. Mówił poważnie.
- Nieprawda – zaprzeczyłam.
- Gdyby było inaczej, nie interesowałabyś się czy jestem w związku – rany, był sprytny od zawsze, ale jak ja mam mu wytłumaczyć, że wiem to, bo jestem jego stróżem?
- A jesteś? – zapytałam, zmieniając temat.
- Uważasz, że podrywałbym cię będąc związku? – moje policzki nabrały różowego koloru. Przyznał się, że mu się podobam. To takie nieswoje uczucie.
- Przecież robiłeś to będąc z Shay – dopowiedziałam, Jezu co ja najlepszego zrobiłam. Jak zwykle powiedziałam o dwa słowa za dużo.
- Nie mówiłem ci jak moja dziewczyna ma na imię – podniósł brew do góry. Cały czas przyłapywał mnie na jakiejś porażce, przez co czułam się jeszcze bardziej zażenowana niż zazwyczaj.
- Kiedyś wspominałeś... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Nie jestem grzecznym chłopcem, ale moją kobietę, gdy w końcu ją znajdę będę traktował jak księżniczkę – puścił do mnie oczko. O mały włos nie wydałam się, iż wiem jakiej jest religii.
Postanowiłam jednak przemilczeć ten temat. Naprawdę nie wiedziałam co powiedzieć, zatkało mnie. Dlatego byłam mu bardzo wdzięczna, że odezwał się pierwszy. - Oddaje ci swoje łóżko, ja będę spał na podłodze – powiedział obojętnie.
- Zayn nie musisz, ja nadal mogę iść do domu. Swojego – zaakcentowałam ostatni wyraz. Jego mina była nieciekawa.
- Brałaś kąpiel, przeziębisz się – odparł ostro. Odpuściłam, jego ego i tak nie ustąpi.

(…)

Leżałam na łóżku Zayna, Z-a-y-n-a. Nadal mi się to w głowie nie mieściło. Mulat tak jak mówił, zajmował podłogę, było mi go strasznie żal, chciałam powiedzieć „połóż się obok mnie”, ale nie miałam w sobie tyle odwagi. W mojej głowie układałam sobie myśli, jakby to było, gdybym jednak zaproponowała mu tą opcję. Aż sama nie wiem, w którym momencie zdanie, które tak bardzo mnie dręczyło wyleciało z moich ust.
- Śpisz? – zapytałam, szybko zagryzają policzki. Cisza. Już naprawdę myślałam, że śpi, ale jego głos rozniósł się po pomieszczeniu. Lekko zachrypnięty, ale nadal niski i seksowny.
- A co, zmieniłaś zdanie i jednak będziemy uprawiać dziki seks? – zapytał z tym głupim uśmiechem na twarzy, jaki ma praktycznie każdy chłopak, mówiąc o tych tematach.
Wybuchnęłam śmiechem i zwinęłam się w pół. Poklepałam miejsce obok siebie w geście, że ma się tutaj położyć. Zayn zareagował na to dość zabawnie poruszając brwiami.
- Jeśli zapraszasz chłopaka do łóżka, to brzmi to jednoznacznie, kocie – puścił do mnie oczko, czułam, jak moje policzki robią się coraz bardziej cieplejsze, a co to znaczyło? Rumieńce.
Nie wiedziałam co powiedzieć, na mojej twarzy znajdował się cały czas uśmiech.
W pewnym nie wyjaśnionym przeze mnie momencie zaczęłam z nim flirtować.
- Cóż, czyli chcesz pójść ze mną do łóżka? – zapytałam zagryzając wargę. Ludzie patrząc na nas nigdy w życiu nie powiedzieliby o tym, iż znamy się tylko parę nędznych dni. Napięcie w moim ciele ustąpiło, poczułam się rozluźniona. Jednakże starałam się utrzymywać z brunetem kontakt wzrokowy, by nie wyjść na słabą, którą po części byłam.
- Czy ty próbujesz mnie poderwać? – teraz on zagryzł wargę, jeżeli ja wyglądam dla niego tak jak on dla mnie, to naprawdę mu współczuje. Był przystojny, a na tamtą chwilę nie przychodziły mi do głowy inne przymiotniki opisujące jego urodę.
- Jakbym śmiała – zaprotestowałam od razu. Zrobiło mi się gorąco gdy usiadł bliżej mnie. Siedział przede mną w samych bokserkach, co mnie strasznie podniecało. Nie sądziłam, że kiedykolwiek użyję tego słowa.
Drgnęłam, gdy jego ręka dotknęła mojego obojczyka, a zamarłam, gdy pochylił się do niego. Zareagowałam obronnie odpychając go rękami. Żarty, żartami, ale ja nie chcę pójść z nim do łóżka. Po pierwsze było to skrajnie nieodpowiedzialne. Stróż i jego podopieczny, a po drugie znamy się z nim parę dni. Co z tego, że chciałam, by mnie pocałował, dotykał mnie, ale nie mogłam na to pozwolić. Jako jedyna powinnam zachować rozum.
- Jesteś piękna - powiedział całując zarys mojej szczęki.
- Zayn, proszę. Nie możemy - nie przestał. Naprawdę byłam przerażona gdy nie reagował na moje słowa. Do czego my zmierzaliśmy? Miałam rację, wiedziałam, że chodziło mu tylko o jedno. Może sama go sprowokowałam i to moja wina. A co jeśli teraz nie ustąpi i mnie zgwałci? Nie pasowało mi jednak to do jego charakteru. Nie, nie ,nie, nie, nie. Nie myśl o tym.
Nagle odsunął się, oparł swój ciężar na ułożonych z tyłu rękach i odchylił głowę tak, że jego wzrok utkwiony był w sufit. Ewidentnie zastanawiał się nad czymś. Sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wstać i iść do domu czy poczekać aż coś powie. Drugim moim problemem było to czy mam siedzieć cicho, czy zacząć rozmowę. Zayn był osobą bardzo refleksyjną myślącą dużo w przód, co czyniło go sprytniejszym od przeciętnej osoby.
Cisza stawała się coraz bardziej głucha i pusta, a w moim gardle powstał zbyt duży węzeł, bym mogła wydobyć z siebie chodź jedno słowo jakim było „przepraszam”.
Po jakimś czasie stałam się senna i jedyne o czym marzyłam, to położenie głowy na poduszce. To, że spałam jakieś 5 godzin temu, nie było ważne. Byłam wyczerpana nerwowo, chociaż wiedziałam, że sama siebie nakręcałam. Wzdrygnęłam się i położyłam swoje ręce na barkach Zayna, on pod wpływem mojej siły opadł bezbronnie plecami na materac. Miał otwarte oczy. Były piękne zaczynając od koloru, a kończąc na samym kształcie. Schyliłam się i cmoknęłam go w usta, lecz on przycisnął mnie do siebie mocniej, zaciskając swoje wielkie ramiona na moich plecach. Łapczywie wbił się w moje usta, nie chcąc, bym oderwała swoje.
Gdy zabrakło nam tlenu, oderwaliśmy się od siebie, cały czas dysząc, zeszłam z niego i usiadłam obok po turecku.
- To było dobre, mała – puścił mi oczko.
- To miał być buziak na dobranoc – szturchnęłam go w ramie.
-  Niezbyt mnie zadowolił, musisz jeszcze potrenować  – uśmiechnął się, podnosząc się na łokciach, by zmniejszyć dystans dzielący nas.
- Och, powinieneś już iść spać – poczochrałam jego fryzurę jak starsza siostra swojemu młodszemu braciszkowi. Okazało się, że nawet mając każdy włos wygięty w inną stronę, wygląda jeszcze seksowniej niż zwykle.
- Pod jednym warunkiem albo dwoma – była tak późna godzina, że nawet nie miałam siły rozmyślać wszystkich za i przeciw, więc po prostu się zgodziłam.
- Pierwsze - umówisz się ze mną na prawdziwą randkę – kiwnęłam głową na znak zgody. – Po drugie, zaśniesz w moich ramionach – naprawdę byłam tak zmęczona, że po prostu uległam. Wiedziałam, że nie da za wygraną i będę musiała się z nim dłużej o to kłócić, a mój mózg domagał się snu.

Dlatego, gdy ciało mulata znalazło się obok mnie, położyłam głowę na jego klatce piersiowej, owinęłam go 
ramionami wokół tali i zasnęłam.




Hejka misie !

Rozdział wyszedł no przeciętnie, ale mam cichą nadzieję, że nie będziecie na mnie aż tak bardzo źli. Zostawcie komentarze jeśli przeczytacie ten rozdział do końca L
ILYSM !

18 komentarzy:

  1. Super rozdział! To, że ma spać w jego ramionach jest mega urocze (przynajmniej dla mnie). Niemiłe doczekać się następnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu to jest takie piękne. Pragnę więcej i więcej. Weny życzę i zapraszam do mnie.
    http://dream-reality-two-other-things.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy Zayn nie jest w niczyim towarzystwie i nie musi udawać kogoś innego, to jest naprawdę słodki. Uwielbiam go takiego ;3
    Jak on coś jej zrobi, to go zabiję... a przynajmniej mocno zhejtuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. Kocham tego bloga <3 Czekam na następny z niecierpliwieniem i życzę weny :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział genialny ♥ już nie mogę doczekać się tej ich randki :D czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział był Ś W I E T N Y a nie przeciętny :* Czy ja już pisałam że chciała bym mieć taki talen do pisania jak ty? Tak chyba tak więc powtórze piszesz B O S K O misiek więc czekam nexta :* xoxo
    /Anonimka

    OdpowiedzUsuń
  7. super <3 z niecierpliwością będę czekać na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny! Byłam tylko trochę zdziwiona, że tak szybko mu uległa. Zna go od zawsze, pewnie zawsze jej się podobał, ale nie ma żadnych konsekwencji gdy stróż dzieli uczucia z podopiecznym? I zastanawia mnie czy ktoś zauważył jej zniknięcie i czy wprowadzisz jakiś wątek z jej poszukiwaniami. Czy będzie się ukrywać? Czy on ją ocali? A może zupełnie na odwrót? Czekam na nn kochana! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczaki! Czemu ten buziak wydał mi się trochę naciągany, a fakt że była senna był takim troszkę ułatwieniem do takiego posunięcia? No, nieważne, jak zwykle moja głowa za dużo myśli o tak późnych godzinach.
    Rozdział był naprawdę uroczy i nie wiem jak mam się do niego inaczej od nieść. No był uroczy i tyle. Jeżeli Mary będzie cały czas mówić o 'dwa słowa' za dużo to może się wpakować w małe kłopoty... Przyznam, że nawet podoba mi się ta opcja. Jestem ciekawa jakby z tego wybrnęła, skoro nie może kłamać.
    No to z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :D
    xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny uroczy rozdział <33 Nie wytrzymam <33 Aww! Oh, zapomniałabym xD Zostałaś nominowana do TAG'u c: (Więcej u mnie: red-hair-is-always-beautiful.blogspot.com/) Czekam na next <3 ^^
    /Nikita

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny dzisiaj znalazłam nie mogę doczekać się next

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny nie mogę doczekać się next

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj jaki niegrzeczny anioł ;) no ale rozdział uroczy

    OdpowiedzUsuń
  14. Dodaj następny! Proszę!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie piszesz! Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń

SZABLON AUTORSTWA JANE